Stosunki polsko-niemieckie

U progu niepodległości kluczowe stały się stosunki z Niemcami. W momencie otwarcia granicy w Berlinie, z wizytą w Polsce przebywał kanclerz Niemiec Helmut Kohl. Przerwał jednak przerwał swój pobyt w Polsce, aby wziąć udział w posiedzeniu rządu w Bonn i wiecu w Berlinie. Po tych wydarzeniach kontynuował wizytę w Polsce. Doszło do symbolicznego gestu pojednania podczas spotkania polskiego premiera - Tadeusza Mazowieckiego i kanclerza Niemiec w Krzyżowej. Podpisano tez deklaracje o stosunkach polsko-niemieckich.

 

Polska musiała zająć stanowisko wobec procesu zjednoczenia Niemiec po upadku systemu komunistycznego w NRD. Pomimo niechęci Bonn do uznania naszej granicy na Odrze i Nysie, sytuacja Polski była o tyle korzystna, że wielkim mocarstwom zależało na utrzymaniu stabilizacji w Europie. Wyrazem tego były negocjacje zjednoczeniowe – początkowo prowadzone jako konferencja cztery plus dwa, dopuszczono w końcowej fazie delegację polską. Omawiane rokowania zakończyły się w październiku 1990 zgodą czterech mocarstw na zjednoczenie Niemiec. Nastąpiło to formalnie na początku listopada, a 14 XI podpisano traktat miedzy zjednoczonymi Niemcami i Polską potwierdzający granicę na Odrze i Nysie.

 

Kolejnym przejawem zbliżenia w stosunkach polsko – niemieckich było przemówienie prezydenta Niemiec Romana Hercoga wygłoszone podczas uroczystości pięćdziesiątej rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, w którym poprosił o wybaczenie wszystkie polskie ofiary wojny wywołanej przez Niemcy.

 

Dobre kontakty z Niemcami dodatkowo utrwalała współpraca w ramach Trójkąta Weimarskiego, a także powstanie na polskiej granicy zachodniej czterech euroregionów: "Nysa" – od 1991, "Sprewa – Nysa – Bóbr" – od 1993, "Pro Europa Viadrina" – 1995 i "Pomerania" – od 1995 roku.

 

W lutym 1998 r. premier Jerzy Buzek odwiedził RFN. Pewne napięcia w stosunkach polsko – niemieckich wywołały, w połowie 1998 roku, oświadczenia niemieckiego Związku Wypędzonych, którzy żądali, aby władze niemieckie powiązały poparcie dla polskiego akcesu do UE z odszkodowaniami za mienie utracone przez przesiedleńców. W maju 1998 Bundestag zaapelował do rządu w Bonn o działanie na rzecz legalnych interesów wypędzonych. Po stronie polskiej zaczęto w związku z tym przypominać, że Polska nie otrzymała pełnej rekompensaty za skutki wojny i okupacji w latach 1939 – 1945. Rząd RFN zdystansował się od żądań przesiedleńców. Niemieckie wybory z września 1998 roku przyniosły sukces lewicy i utworzenie rządu Gerarda Schroedera, ale nie zmieniły generalnie przychylnego Polsce kursu polityki niemieckiej. Jednak pojawiły się także w niej oznaki większej powściągliwości. Nowy kanclerz odwiedził Polskę już na początku listopada podtrzymując poparcie Niemiec dla polskiego członkostwa w UE, ale unikał podania jakichkolwiek dat.

 

Również pierwszą wizytę zagraniczną premier Leszek Miller złożył w Niemczech tak, jakby chciał zaakcentować swoje dobre kontakty z "normalną zachodnią socjaldemokracją".

Zasadniczym problemem w stosunkach polsko – niemieckich stała się sprawa interwencji zbrojnej w Iraku. Zwłaszcza "list ośmiu" wywołał sporo krytyki ze strony przywódców Francji, Belgii i Niemiec. Pojawiła się teza o istnieniu "starej Europy" i "nowej" – czyli krajów, które weszły w orbitę wpływów amerykańskich.

 

W dniu 9 V 2003 roku prezydent Kwaśniewski spotkał się z prezydentem Francji Jacques Chirackiem i kanclerzem Niemiec Schroederem we Wrocławiu, by odnowić współpracę w Trójkącie Weimarskim. Złagodzono napięcia, ale pomimo wszystko różnice zdań pozostały. Ponadto pojawił się jeszcze jeden problem w stosunkach polsko-niemieckich.

 

Przywódczyni niemieckich organizacji przesiedleńców Erica Steinbach urodzona podczas okupacji w polskiej Rumii, wystąpiła z projektem uczczenia pamięci Niemców "wypędzonych" po wojnie z ojczystych stron na wschodzie w całkowitym oderwaniu od kontekstu wojny, którą Niemcy wywołały, w której dokonały masowych przestępstw przeciwko ludzkości i którą przegrały. Poparcie dla projektu wyraziła część polityków chadeckich. Co rzuciło nowe światło na stosunek Niemców do Polaków. Okazało się, że pomimo postępów na drodze do pojednania polsko – niemieckiego wiedzę wielu Niemców o przyczynach wojny i niemieckiej odpowiedzialności za cierpienia innych narodów przesłaniała pamięć o własnych ofiarach tej wojny. W odpowiedzi grono intelektualistów z Europy Środkowo – Wschodniej zaproponowało projekt stworzenia Europejskiego Centrum Przeciw Wypędzeniom. We wrześniu 2004 roku stronę niemiecka poruszyły szacunki zniszczeń dokonanych przez Niemców w Warszawie wycenione przez zespół prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego na 15,8 mld przedwojennych złotych (około 3 mld dolarów) a także rezolucja Sejmu, w której zażądano od Niemiec wypłaty odszkodowań za straty wynikłe z niemieckiej agresji na Polskę w 1939 roku oraz okupacji 1939 – 1945. Przeciw rezolucji wypowiedział się prezydent Kwaśniewski, co skwapliwie wykorzystała prasa niemiecka, która ostro krytykowała stanowisko polskiego Sejmu. Jednak stanowisko to popierało 64 % Polaków. Niemcy konsekwentnie nie chcieli przyjąć do wiadomości, że stanowisko polskie było jedynie odpowiedzią na niemieckie powtarzające się roszczenia za mienie niemieckie wywłaszczone w czasach PRL. Na szczęście oficjalne czynniki w Niemczech nie wspierały tych roszczeń.

 

Pojednawcze gesty kanclerza Gerarda Schroedera oraz prezydenta Horsta Koehlera, którzy w lecie 2005 roku odwiedzili Polskę nie ociepliły atmosfery panującej między Berlinem i Warszawą. Tym bardziej, że na początku września tego roku doszło do podpisania niemiecko-rosyjskiego porozumienia w sprawie budowy gazociągu na dnie Morza Bałtyckiego omijającego terytorium Polski. Gazociąg ten dawał Rosji możliwość zamknięcia dostaw gazu do Polski bez odcinania dostaw dla Niemiec, a więc oznaczał przede wszystkim poważne osłabienie Polski pod względem strategicznym.

 

Podczas wizyty w Warszawie na początku grudnia 2005 roku nowa kanclerz Niemiec Angela Merkel spotkała się z prezydentem – elektem Lechem Kaczyńskim, wykonując pojednawcze gesty, jednak w sprawie kontraktu na budowę gazociągu z Rosji omijającego Polskę stwierdziła jedynie, że sprawa jest otwarta, a gazociąg zaczął powstawać we współpracy niemiecko-rosyjskiej. Kuriozalnym przyczynkiem do sprawy tego gazociągu było, to, że wysoką funkcję w zarządzie firmy nadzorującej budowę objął ,,w nagrodę” za współpracę były kanclerz niemiecki Schroeder. Chłodu na linii Warszawa – Berlin nie przełamała też wizyta prezydenta Kaczyńskiego w Berlinie w marcu 2006 roku. Przykrym incydentem w stosunkach polsko – niemieckich ostatniego okresu było odwołanie wizyty prezydenta Kaczyńskiego na szczycie Trójkąta Weimarskiego w czasie gdy niemiecki tabloid "Tageszeitung" skarykaturował braci Kaczyńskich i ich matkę.